Ostatnią noc przed Lhasą spędziliśmy w chłopskiej chacie. Daleko jej było do stylowych drewnianych domostw Kyirongu. W tych okolicach brakuje drewna i poza małymi stoliczkami i pryczami prawie nie spotyka się innych mebli. Domy, zbudowane z cegieł wyrabianych z gliny pomieszanej z chrustem, nie mają okien i światło wpada jedynie przez drzwi i dymniki u powały. .

- Towar na miejscu? - Pete poznał niski głos Ramireza.. - Nie. Nie może istnieć powód. Takie pomysły nie mogą się pojawić.. Cisza, jaka nastała czwartego dnia, zaniepokoiła początkowo wszystkich, a później uradowała, oznaczała bowiem nadzieję, że Tatarzy prawdopodobnie zrezygnowali z dalszego oblężenia. Po dłuższej naradzie toczącej się na zamku w końcu wysłano za mury grupkę najodważniejszych zwiadowców. Wczesnym popołudniem wrócili, prowadząc ze sobą również uciekinierów kryjących się w okolicznych lasach, wśród nich także paru ocalałych z rzezi templariuszy. Dowiedzieliśmy się od nich, że najeźdźcy zaczęli zwijać obóz zeszłej nocy, wczesnym zaś rankiem wyruszyli na południe ku morawskiej stronie, zapewne aby połączyć się z głównymi siłami na Węgrzech. Wieści te wywołały w mieście wybuch powszechnej radości. Obcy ludzie ściskali się, całowali i tańczyli na ulicach, jak cieszą się ci, co odnieśli wielkie zwycięstwo. Wszyscy jakby zapomnieli w tej chwili o niedawnej klęsce, w której śmierć zebrała porażająco obfite żniwo. Paru niewydarzonych szkolnych kolegów przypomniało sobie moją „przepowiednię” o rychłym odejściu wroga, chwycili mnie zatem i ponieśli w tryumfie ulicami Legnicy. Na szczęście szybko się zmęczyli i porzucili mnie pod główną bramą. Podziękowałem strzegącemu mnie demonowi, że nie zechciał uczynić mnie bardziej popularnym. A tymczasem zmienne nastroje tłumu przechyliły się znów w stronę boleści.. Był piękny ranek, dochodziła jedenasta, jasne słońce przygrzewało już mocno z nieskazitelnie błękitnego nieba i lśniło oślepiająco na zmarszczonej drobnymi falami powierzchni morza. Luiza podeszła do Citroëna z torbą przerzuconą przez ramię i kluczykami w ręku. Henderson nie odstępował jej ani na krok. Obstawa, z pistoletami gotowymi do strzału, zniknęła w lesie po obu stronach drogi.. - Niewykluczone, że będę musiał gdzieś pojechać - ostrzegł Pacey. - To może trochę potrwać.. Kierując się wskazówkami Gretchen, przygotowaliśmy się do snu: rozbierzcie się, złóżcie ubranie i połóżcie razem z butami pod głowę w charakterze poduszki. Zrobiłem to. Dodałem też swoją korkową nogę. Zostawiłem jednak slipy, gdyż zauważyłem, że Gwen i Gretchen nie zdjęły fig. Również Bili założył swoje majtki z powrotem, gdy zauważył, nieco poniewczasie, że pozostali ich nie zdjęli. Wspólnie udaliśmy się w stronę odświeżacza.. Już otworzyłem usta, by powiedzieć, że to nie zgadza się z tym, co robił Konsyliarz. Ucząc nas, tak dręczył nasze ciała, że umysł stawał się naszą jedyną ucieczką. Ale nie powiedziałem tego głośno. Nie ma sensu skarżyć się na to, co robił ten paskudny, ponury człowieczek. Dręczył nas wszystkich po to, aby stworzyć zdegenerowany krąg Mocy, bezmyślnie oddany księciu Władczemu. Chciał złamać nasz opór i pozbawić nas umiejętności trzeźwej oceny sytuacji, żeby powołać do życia posłuszny sobie krąg Mocy..