- Mnie obchodzi? Co się stanie z bandą „ziemniaków”? - pojazd żachnął się. - Przekazuję tylko słowa Iry. .
- Owszem. Nigdy jednak nie będę żałował tego, że kochałem Sikorkę.. Krzyczeli głośno; Pete wydobył z kieszeni srebrzysty koc z mylaru i powiewał nim jak oszalały. Bob i Jupe poszli w jego ślady. Zdesperowany Bob podskakiwał jak piłka. Za wszelką cenę musiał zdobyć pomoc dla swego taty.. Może przesadził z tym wyciąganiem się i obracaniem. W każdym razie znowu poczuł zawroty głowy. Zaparł się plecami o drzwi, powoli osunął do pozycji siedzącej i wtulał głowę w dłonie, dopóki mu nie przeszło.. — Tak więc spotykamy się znowu. Tym razem mam przewagę.. — Nie ma sensu, żebyście tu siedzieli. Modlitwy waszego Kapitana zostały wysłuchane.. Maleńka kobieta zakryła oczy.. - I co on na to?.
